
Frank Dietsche:
Panie Timons, jak się pan czuje – czy pana życie w ISCAR się zmieniło?
Erich Timons (uśmiecha się):
Dziękuję, czuję się bardzo dobrze. Oczywiście wiele się zmieniło, ale jestem w ISCAR od wielu lat i bardzo dobrze znam zarówno ludzi, jak i procesy w firmie. Ponadto mamy doskonale działającą strukturę organizacyjną – to ułatwia wiele.
FD:
Od 1 stycznia 2026 roku jest pan dyrektorem generalnym ISCAR Germany GmbH i zastąpił pan Hans-Jürgena Büchnera. Jak przebiegała ta zmiana?
Erich Timons:
Już około dwa lata temu zaczęliśmy w zarządzie restrukturyzować odpowiedzialności. W tym czasie zostałem mianowany CTO, czyli dyrektorem operacyjnym (ppa.) i przejąłem odpowiedzialność za technikę i produkcję. Zadania dzisiejszej pozycji były mi więc już bardzo dobrze znane.
FD:
Czy od początku było jasne, że sukcesja będzie regulowana wewnętrznie?
Erich Timons (spokojnie):
To odpowiada DNA ISCAR. Stanowiska kierownicze są tradycyjnie obsadzane z własnych szeregów. Nasze oddziały cieszą się dużą swobodą decyzyjną, a to zaufanie opiera się na wieloletniej współpracy. Zaufanie jest raczej okazywane komuś, kogo się zna od lat, niż zewnętrznemu menedżerowi.
FD:
Zaufanie do własnych pracowników, więc?
Erich Timons:
Dokładnie. W ISCAR nie ma miejsca na menedżerów z zewnątrz. Dobrym przykładem jest mój następca jako CTO: Gerhard Bonfert, również od wielu lat w ISCAR. Jest doskonale powiązany w całej firmie, zna zarządzanie produktami, produkcję i konstrukcję z własnego doświadczenia kierowniczego. Dla mnie kluczowe jest, aby w kluczowych pozycjach mieć ludzi, na których mogę się w pełni polegać.
FD:
Jak wygląda zaufanie w ramach grupy IMC?
Erich Timons:
Zawsze czuliśmy pełne wsparcie – zarówno od Jacoba Harpaza, prezesa i przewodniczącego grupy IMC, jak i od Ilana Geriego, prezesa i dyrektora generalnego ISCAR Global. To zaufanie zdobywa się przez lata. Po ponad 20 latach w ISCAR znają moją drogę bardzo dobrze. Tym bardziej cieszyła pozytywna reakcja w firmie – zarówno krajowa, jak i międzynarodowa.
FD:
Nowe budynki, nowe technologie, nowe kampanie produktowe – brzmi jak kontynuacja bez większych zmian.
Erich Timons (śmieje się):
Nie do końca tak jest. Musimy się również rozwijać, ponieważ warunki rynkowe zmieniły się znacznie. Presja konkurencyjna jest dziś wyraźnie większa. W stagnującym lub kurczącym się rynku wzrost jest znacznie trudniejszy – naszym celem pozostaje jednak jasne: rozwijać się, a nie zarządzać status quo.
FD:
Czy są już konkretne działania w tym kierunku?
Erich Timons:
Tak, szczególnie w zakresie produktów i podejścia do rynku. W ostatnich latach celowo rozwijaliśmy nasze pośrednie kanały sprzedaży, aby wspólnie osiągnąć szersze pokrycie rynku.
FD:
Czy to nie rodzi konfliktów celów, gdy partnerzy handlowi sprzedają również inne produkty?
Erich Timons (zastanawiając się):
To jest rzeczywiście wymagające. Partnerzy handlowi mają własne interesy. Naszym zadaniem jest wspierać ich w jasnym komunikowaniu wartości dodanej produktu premium. Ponadto nasi klienci stają się coraz bardziej wymagający – między innymi w wyniku niedoboru wykwalifikowanej siły roboczej. Wiele firm zmienia swoje podejście i dziś produkuje dla różnych branż. W tym coraz bardziej wspieramy ich wiedzą i kompetencjami procesowymi.
FD:
Ceny surowców, szczególnie dla węglika, stawiają branżę przed dużymi wyzwaniami. Jak ISCAR sobie z tym radzi?
Erich Timons:
Rozwój cen wolframu i kobaltu jest dramatyczny – mówimy czasami o ośmiokrotnym wzroście. Jeśli branża nie będzie w stanie przenieść tych kosztów, będzie to zagrażać jej istnieniu. Rozwój ostatnich tygodni pokazuje, że dalsze dostosowania cen są prawie nieuniknione.
FD:
Zależność od Chin jako dostawcy surowców jest wysoka. Jak ISCAR się zabezpiecza?
Erich Timons:
Decydującą zaletą jest nasza własna produkcja węglika. Sami określamy skład, jakość i priorytety i jesteśmy niezależni od zewnętrznych dostawców. W ten sposób kontrolujemy cały łańcuch wartości według naszych wysokich standardów.
FD:
Czy są podejścia do redukcji zużycia surowców?
Erich Timons:
Tak, na przykład poprzez narzędzia z wymiennymi lub wkręcanymi głowicami zamiast pełnowęglikowych lub poprzez wkładki z wieloma krawędziami tnącymi. Celem jest maksymalne wykorzystanie użytego materiału – bez uszczerbku dla wydajności czy trwałości.
FD:
Recykling również zyskuje na znaczeniu.
Erich Timons:
Absolutnie. Cały nasz złom węglika z wszystkich zakładów konsekwentnie poddajemy recyklingowi. Wysiłek logistyczny i organizacyjny jest ogromny, ale niezbędny. Recykling w przyszłości będzie miał coraz większe znaczenie.
FD:
Na EMO było widać silną obecność azjatyckich konkurentów. Jak to ocenia pan?
Erich Timons:
Było wielu nowych dostawców, niektórzy z nich staną się poważnymi konkurentami. Inni jeszcze nie mają potrzebnej dojrzałości. Jasne jest: presja będzie rosła. Naszą odpowiedzią może być tylko innowacja i serwis. Oba te elementy kosztują pieniądze – ale w tym tkwi nasza wartość dodana.
FD:
Jak odpowiadają państwo na nowe wyzwania, takie jak niedobór wykwalifikowanej siły roboczej, nowe materiały i rosnąca presja cenowa?
Erich Timons:
Słuchając. Każdy klient ma inne wymagania. Naszym zadaniem jest znaleźć odpowiednie rozwiązanie z naszego szerokiego portfolio i kompleksowo doradzić – wspierani przez warsztaty, praktyczne zastosowania w naszym centrum technicznym, narzędzia cyfrowe takie jak I-Quote oraz osobisty kontakt.
FD:
Panie Timons, dziękuję za otwartą rozmowę i życzę powodzenia w nowej roli.
Erich Timons:
Bardzo chętnie. Dziękuję.
Wywiad przeprowadził Frank Dietsche z Dieonlinemagazine.de
Kontakt:



